Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Żył 30 lat z przeszczepionym sercem

Gazeta Wyborcza, PAP, Poltransplant, wp.pl

18 września zmarł Tadeusz Żytkiewicz, jeden z najdłużej żyjących biorców serca (przeszczepienie miało miejsce 5 sierpnia 1987 r., było to 19. przeszczepienie serca wykonane przez prof. Zbigniewa Religę), prezes warszawskiego Koła Stowarzyszenia Transplantacji Serca.

Tadeusz Żytkiewicz. Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta

Fotografia

Żytkiewicz w 1970 r., w wieku 44 lat, przeszedł pierwszy zawał. W 1982 r. kolejny, 3 lata później trzeci. Jak wspominał, w Wojewódzkim Ośrodku Kardiologii w Zabrzu usłyszał po koronarografii od prof. Stanisława Pasyka: - Pan nie ma żadnych szans. W pana wieku przeszczepów się nie robi! Co innego stwierdził jedank doc. Religa: - Nie ma żadnej bariery wieku. Jeśli nerki i płuca są zdrowe, to będziemy przeszczepiać. Wpisujemy pana na listę biorców, proszę czekać na telefon.

- O tym, że mam mieć przeszczep, wiedziała tylko żona i jeden z synów. Drugiemu nic nie powiedziałem, bo to gaduła i zaraz by wszystkim rozpowiedział - opowiadał Żytkiewicz. - Czym tu się chwalić? To była przecież podróż w nieznane. Nie wiadomo było, czym to się skończy i czy w ogóle doczekam się na dawcę. Znałem ryzyko i nie bałem się śmierci, bo i tak byłem na nią skazany. Obawiałem się jedynie kalectwa, niedołęstwa.

Wkrótce po przeszczepie – jak wspominał w 2009 r. na konferencji dot. transplantologii - dostał talon na "malucha"; by nie zmarnować okazji, zrobił prawo jazdy. 13 lat po przeszczepieniu serca przeszczepiono mu także nerkę.

W 2009 r. na pogrzebie prof. Religi, Żytkiewicz wspominał, że profesor "dał mu drugie życie". "Ja byłem skazany na odejście, a on mi uratował życie; miałem ogromne zaufanie do niego, bo po 1987 r. byli już ludzie po przeszczepie, chodzili i żyli. (...) Ufałem mu bezgranicznie, pchałem się wtedy do niego, (...) choć jeszcze w tamtym czasie operacja była ryzykowna" – mówił.

Żytkiewicz twierdził, że to on znajduje się na słynnym zdjęciu Jamesa L. Stanfielda z "National Geographic", na którym jest też prof. Religa i dr hab. Romuald Cichoń. To fotografia, która przez czasopismo została najpierw uznana za najlepsze zdjęcie 1987 roku, a później znalazła się w setce najważniejszych fotografii.

W książce Jana Osieckiego prof. Religa mówi: "Większość personelu nie wychodziła z sali. Byliśmy skrajnie wyczerpani, ale ten pacjent na zdjęciu żyje do dziś. A jeśli chodzi o to zdjęcie, to muszę powiedzieć, że zazdrościli mi go wszyscy chirurdzy na świecie".

Jednak w wywiadzie dla mp.pl prof. Zembala powiedział: "Sfotografowany pacjent nie przeżył. Łatwo wykazać, że zdjęcie zrobiono w innej sali niż ta, w której operowano pana Żytkiewicza, ale ten stworzył już niemal własną legendę związaną z tą fotografią".

Stowarzyszenie

Początki Stowarzyszenia Transplantacji Serca sięgają roku 1988, kiedy to żyjący z przeszczepionym sercem pacjenci byli świadkami licznych trudności, na jakie natrafiał w Polsce program transplantacyjny. W tym czasie stale wysuwano wątpliwości natury etycznej; brak było jasnych przepisów prawnych; często wyrażano pogląd, że operacje przeszczepów są zbyt drogie w stosunku do możliwości finansowych polskiego społeczeństwa. A tymczasem umierali chorzy, którym zabieg transplantacji mógł uratować życie.

Pacjenci żyjący z przeszczepionym sercem postanowili stworzyć organizację wspierającą program transplantacyjny oraz popularyzującą w społeczeństwie transplantację serca jako skuteczną metodę leczenia w przypadkach, gdy inne metody zawiodły. Trzeba pamiętać, że była to wtedy stosunkowo nieliczna grupa osób stale spotykających się w czasie pobytów w szpitalu, w czasie badań czy rehabilitacji.

Impulsem, którzy spowodował podjęcie starań o zawiązanie i rejestrację STS był list Piotra Macury, najdłużej (w roku 1988) żyjącego pacjenta po transplantacji - do innych osób żyjących z drugim sercem. W liście tym autor między innymi pisał:

„Wiem o braku akceptacji dla metody transplantacji wśród lekarzy, niedostatkach informacji w tej mierze adresowanej do społeczeństwa, biurokratycznej machinie utrudniającej misję lekarzom, a nas traktującą w sposób — oględnie nazywając – zdumiewający. Wiem, że działając w grupie jesteśmy w stanie zrobić dla sprawy więcej, niż każdy z nas w pojedynkę. Zachęcam więc do czynnego poparcia naszego spotkania, do wzięcia w nim udziału, zachęcam do przemyślenia sposobów przyjścia z pomocą czekającym na ratunek”.

List spotkał się z poparciem wszystkich pacjentów oraz z akceptacją docenta Zbigniewa Religi i wsparciem przedstawicieli Kombinatu Górniczo-Hutniczego Miedzi w Lubinie. W dniach 28-30 kwietnia 1989 r. powołano komitet założycielski, który przygotował statut i doprowadził do rejestracji stowarzyszenia przez sąd. Prace komitetu zostały uwieńczone powodzeniem 27 października 1989 r., kiedy to Sąd Wojewódzki w Legnicy zarejestrował stowarzyszenie pod nazwą „Stowarzyszenie Transplantacji Serca” z siedzibą w Lubinie. Przez 14 lat Lubin był siedzibą Zarządu Głównego – co wiązało się z miejscem pracy i zamieszkania długoletniego prezesa - Edwarda Rippela.

Warszawskie Koło Stowarzyszenia Transplantacji Serca zostało powołane w 1994 roku. Do Warszawy przeniesiono siedzibę Stowarzyszenia na przełomie lat 2003/2004 - po wyborze nowego składu ZG.

Rekordzista

9 lutego 2016 r. zmarł 73-letni John McCafferty, który przeżył rekordowe 33 lata po przeszczepieniu serca. Przeszczepnia dokonał 20 października 1982 r. w londyńskim Harefield Hospital profesor Sir Magdi Yacoub. McCafferty’emu powiedziano wówczas, że ma szansę przeżyć jeszcze 5 lat. Operacja była niezbędna, ponieważ w wieku 39 lat u pacjenta rozpoznano kardiomiopatię rozstrzeniową. W roku 2013 McCafferty został uznany przez Guinness World Records za najdłużej żyjącego pacjenta z przeszczepionym sercem.

Pierwszego udanego przeszczepienia serca dokonał w roku 1967 w Republice Południowej Afryki prof. Christiaan Neethling Barnard wraz z zespołem 30 lekarzy ze szpitala Groote Schuur w Cape Town. Pacjent, Louis Washkansky, przeżył z nowym sercem 18 dni.

Postęp w transplantologii serca dokonał się głównie poprzez opracowanie w 1973 r. przez Philipa Cavesa techniki wykonania biopsji endomyokardialnej z dostępu naczyniowego, co stworzyło możliwość monitorowania procesu odrzucania alloprzeszczepu, a także wprowadzenie w 1981 r. cyklosporyny, co z kolei spowodowało istotny wzrost przeżywalności pacjentów po przeszczepieniach.

Polskie drogi

4 stycznia 1969 r. prof. Jan Moll, Antoni Dziatkowiak i Kazimierz Rybiński podjęli pierwszą w Polsce, niestety nieudaną, próbę przeszczepienia serca.

W grudniu 1968 r. do szpitala trafił 32-letni rolnik z zaawansowaną wadą serca i niewydolnością krążenia. W tym samym czasie w klinice neurologii AMŁ leżał inny nieprzytomny młody mężczyzna, 27-latek z nieodwracalnym uszkodzeniem mózgu. Lekarze orzekli śmierć mózgową, a anestezjolodzy po dwóch dniach przekonali jego matkę, by zgodziła się na podarowanie serca.

- Napięcie było ogromne, ale zabieg przebiegał zgodnie z wielokrotnie przećwiczonym schematem. Po przyszyciu i napełnieniu serca ciepłą i bogatą w tlen krwią, serce naprężyło się i zaczęło bić własnym rytmem około 70 skurczów na minutę. To był wspaniały widok - wspomina prof. Dziatkowiak.

- Nie mieliśmy wtedy pojęcia, że nadciśnienie płucne u pacjenta wyklucza przeszczep. Gdybyśmy o tym wiedzieli, nigdy byśmy nie zdecydowali się na operację - mówił po latach porf. Rybiński. Po kilku godzinach okazało się, że chorego nie da się odłączyć od krążenia pozaustrojowego. Serce obrzmiało i rozdęło się, traciło siłę skurczów. Po licznych próbach wspomagania go, przestało bić.

W dodatku krewni zmarłego złożyli do prokuratury doniesienie o przestępstwie. Po serii przesłuchań prokuratura umorzyła sprawę. Jednak prof. Moll do swojej śmierci w 1990 r. nie przeprowadził żadnej operacji przeszczepu, zaś Rybiński zajął się endokrynologią. Dziatkowiak kolejne serce przeszczepił dopiero 21 października 1988 r.

Sukcesem zakończyła się dopiero operacja przeprowadzona 5 listopada 1985 r. przez zespół prof. Zbigniewa Religi (wówczas docenta) w Śląskim Centrum Chorób Serca (wówczas Wojewódzkim Ośrodku Kardiologii) w Zabrzu. Pacjent przeżył jednak tylko 2 miesiące. Przyczyną śmierci była posocznica - z powodu dużych dawek leków immunosupresyjnych jego organizm nie poradził sobie z infekcją. Mimo to owa operacja oznaczała przełom w polskiej transplantologii.

W zeszłym roku w 6 ośrodkach kardiochirurgicznych wykonano 101 zabiegów przeszczepienia serca, czyli o 2 zabiegi więcej niż w roku 2015 i o 25 więcej niż w roku 2014.

Liczba przeszczepień serca w latach 1995-2016:

1995199619971998199920002001200220032004200520062007200820092010201120122013201420152016
82721181231191291281091211049596646171798079877699101
Data utworzenia: 20.09.2017
Żył 30 lat z przeszczepionym sercemOceń:
Zobacz także

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.